Menu

Baner Hosp strona2

A+ A A-

Porównanie opieki nad chorym...

hospicjum-300x199Długo zastanawiałam się, czy o tym napisać, oj długo. Zdecydowałam się jednak nie po to, by porównywać, czy wytykać błędy, ale po to, by pokazać, jak ważna jest wspólnota hospicyjna, której akurat braku doświadczyłam!

     Wszystko zaczęło się od telefonu mojej koleżanki, aby ją zastąpić  w pracy miedzy Świętami a Nowym Rokiem. Praca miała polegać na opiece nad chorą na nowotwór panią. Osoba ta, była pod opieką poradni paliatywnej. Zgodziłam się. Zawsze parę groszy się przyda, jak się nie pracuje. Okazało się jednak, że to nie tylko między Świętami. Zaczęłam dzień przed Wigilią.

    Ciężko się przyzwyczaić do tej samej posługi, jaką wykonywałam do tej pory w ramach wolontariatu - teraz za pieniądze. Praktycznie przez cały czas, był w domu jedyny syn chorej, który miał akurat urlop i nie za bardzo wiedział, co ze sobą zrobić (na stałe mieszkał w Warszawie). Jako hospicjanci, staramy się wdrażać rodzinę do opieki nad chorym, teraz to ja byłam na każde zawołanie. Do moich obowiązków należało podanie leków, toaleta chorej, pranie bielizny, ugotowanie czegoś do zjedzenia i utrzymanie porządku w mieszkaniu. Nie za wiele tego, ale co tu robić w Święta?


      Przez pierwsze dwa dni pani Halina jeszcze jadła a to odrobinę jogurtu rano przed lakami a to zupę, którą sąsiadka przyniosła. Potem, choć chciała, bała się, bo za chwilę wszystko zwymiotowała. Syn przyniósł od swojej synowej trochę kaszki takiej dla dzieci. Trafił w 10! Posmakowało, choć chora mogła zjeść jedynie pół szklanki. Starałam się wytłumaczyć przestraszonemu synowi, że organizm już nie potrzebuje tak dużo jedzenia. Najważniejsze, żeby Mama piła. Pani Halina miała taką manię, że ileś tam razy dziennie, kazała sobie podstawiać miseczkę z wodą, wyjmowała do niej szczękę i płukała. Najgorzej było w nocy, bo nie dawała synowi spać. W dzień, przynajmniej miałam zajęcie. Chciałam zajrzeć do ust, bo mogło tam się coś przykleić, ale chora nie pozwoliła. Po kilku dniach ustało wyjmowanie szczęki, bo moja podopieczna nie miała siły założyć jej już z powrotem. Przestała jeść całkowicie, był problem z połykanie leków. Pojawiły się bóle brzucha. Wezwano lekarza z opieki. Niestety, nie było mnie podczas tej wizyty, a szkoda! Następnego dnia zobaczyłam zostawione tabletki przeciwbólowe. Tabletki do łykania, choć chora nie połykała już! (na stałe były zakładane plasterki przeciwbólowe). „ U nas” założono by wenflon i podano zastrzyk, tym bardziej, że tuż za ścianom była pielęgniarka! Z resztą, wizyty hospicyjne są  raz w tygodniu a gdy stan jest ciężki, nawet codziennie. A tu? Przyjadą, jeśli się coś dzieje. Dostało się też sąsiadkom- pielęgniarkom, że do tej pory nie założyły czopka.

    Syn przywiózł na chwilę przyrodniego brata Mamy, ale Ona nie miała siły z Nim rozmawiać. Zapytałam najbliższą sąsiadkę, czy był ksiądz z Panem Jezusem, bo nie widziałam w domu żadnych obrazków a nie wiedziałam, czy chora była katoliczką?. Okazało się, że choć wierząca, pani Halina chyba „nie lubiła” księży. Wspólnie z synem ustaliliśmy i  pojechał po księdza z parafii, aby udzielił Sakramentu Chorych. ( w hospicjum mamy na stałe księdza, który najczęściej podczas pierwszej wizyty odprawia Mszę Św., udziela Sakramentów a potem jest praktycznie na każde wezwanie).
Mijały kolejne dni. Nie miałam już co robić w domu, więc cały czas spędzałam przy łóżku i co chwilę zwilżałam usta wodą.  Czytałam sobie Pismo Św. Na ten widok syn chorej zareagował słowami: „ To dziwne w tym wieku czytać Pismo Św.” Odpowiedziałam, że dla mnie dziwne jest nie czytanie w żadnym wieku, ale nie zostałam zrozumiana. Trudno!

      Chora była nie przytomna, bardzo wyniszczona przez chorobę. Zaczęłam się zastanawiać, czy jest jeszcze coś, co trzeba zrobić. Sąsiadka powiedziała, że może czeka na powrót mojej poprzedniczki?

      Minął Nowy Rok. Tego dnia już od rana było słychać, że coś się dzieje. Oddech był bardzo głośny, świszczący. Przełożyłyśmy chorą razem z sąsiadką na  bok, bo zaczęła się tworzyć odleżynka. Żeby już nie męczyć, po chwili ułożyłyśmy „po staremu”. Sąsiadka wyszła, syn w pokoju obok, ja przy łóżku. I nagle oddech chorej się zmienił, przycichł. Zawołałam syna. Mówię, że chyba coś się dzieje. Poszedł po sąsiadkę. Kiedy wrócili, chciałam żeby odmawiali ze mną Koronkę do Bożego Miłosierdzia (odmówił). Uklękłam przy łóżku, wzięłam chorą za rękę i sama zaczęłam odmawiać. Tak mi wtedy brakowało wsparcia jakiegoś wolontariusza, z którym robiłabym to, czego mnie w hospicjum nauczono! Oni obydwoje stali po drugiej stronie pokoju, bali się podejść. Kiedy kończyłam odmawiać Koronkę chora przestała oddychać. Potem jeszcze jedna próba złapania oddechu i kiedy skończyłam mówić, pani Halina nie żyła. Bałam się, ale nie mogłam nic pokazać po sobie, bo wiedziałam, że oni tam patrzą na każdy mój ruch i w każdej chwili po prostu uciekną. Podtrzymywały mnie na duchu słowa  Jezusa skierowane do s. Faustyny, że jeśli ktoś będzie odmawiał tę modlitwę przy umierającym, On sam przyjdzie po tego człowieka. Wierzę w to bardzo i myślę, że właśnie ta świadomość zatrzymała mnie wtedy przy łóżku.

     Pomogłam ubrać panią Halinę. Przyjechał lekarz wezwany przez zakład pogrzebowy, by stwierdzić zgon. Dziwne były te wszystkie pytania. Dziwne, bo nasi lekarze znają swoich chorych i co dla mnie ważne, zawsze widziałam, że przyklękają i odmawiają „Wieczny odpoczynek”. To taki szczegół, ale myślę, że bardzo istotny.

      Zatrzymano mnie jeszcze w domu aż do wyniesienia zwłok (myślę, że to ze strachu), choć miałam ochotę wybiec i po prostu się wykrzyczeć, aby odreagować stres!

      To było ciężkie doświadczenie dla mnie, choć cieszę się, że mogłam tam być i to być w tych ostatnich godzinach. Doceniłam też hospicyjną pracę zespołową!
Mam nadzieję, że dobrze zdałam mój egzamin?!


Wasz korespondent hospicyjny
Monika Wężyk

Blog Moniki

Blog Moniki

2 list do Boga

13-05-2011 | Wyświetleń:48236

„Trwajcie mocni w wierze” ( Benedykt XVI) „ Kochany Panie Boże!”         Piszę do Ciebie kolejny raz...

Blog Moniki

Małgosia

02-02-2011 | Wyświetleń:45865

DrogaPrzy drodze krzyż!Idziesz tamtędy, a więc się zbliż.Spójrz w Chrystusa zbolałą twarzI jarzmo własnych swych...

Blog Moniki

Znów zaczęliśmy

06-12-2013 | Wyświetleń:45780

    Kiedy latem zaczynałyśmy robić nasze prace, wszyscy się dziwili, to już na Święta robicie?...

Blog Moniki

Anielski orszak

09-02-2014 | Wyświetleń:42570

„Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie...”     Jest sobota 11 stycznia 2014r. Spieszę do naszej bazy...

Konferencje 2017 - Relacje Wideo

  • Wartość życia – hospicjum perinatalne -  prof. dr hab. n. med. Bogdan Chazan
  • Obecność księdza E. Dutkiewicza SAC w życiu wolontariuszy hospicyjnych - dr Anna Byrczek
  • Nauczyciel we współczesnej schola mortis - dr Agnieszka Janiak
  • Uczynki miłosierdzia w perspektywie posługi hospicyjnej - ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski
  • Żałoba jako doświadczenie bólu wszechogarniającego - dr Jolanta Grabowska-Markowska
  • Jak przeżywają żałobę dzieci - dr Joanna Domańska
  • Posłańcy Bożego Miłosierdzia - dr Robert Wiraszka
  • O seniorach w hospicjum - prof. dr hab. n. med. Krzysztof Bielecki
  • Dobra Nowina w formacji duchowej wolontariatu - dr hab. Krzysztof Leśniewski
  • Bezradność i zaradność w opiece nad nieuleczalnie chorym dzieckiem - ks. dr Grzegorz Godawa
  • Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci - dr hab. Józef Binnebesel
  • Otwarcie duchowe na chorego a zawód lekarza – narracje lekarzy - dr Beata Antoszewska