Menu

Baner Hosp strona2

A+ A A-

Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /libraries/vendor/joomla/registry/src/Registry.php on line 737

Pani Józia Wyróżniony

Pani Józia

Posługa hospicyjna polega przede wszystkim na pracy zespołowej. Na pierwszą wizytę, w miarę możliwości, jedzie ksiądz, lekarz, pielęgniarka i wolontariusz nie medyczny. Oczywiście na późniejsze wizyty nie zawsze musimy chodzić całą grupą, bo nie ma takiej konieczności. Dziś jednak opowiem Wam o posłudze grupowej.

 


Każdego ranka, już od ponad 12 miesięcy, czy to zwykły dzień, czy święto, pielęgniarka i wolontariusz nie medyczny, idą na godz.7 30 do pani Józefy. Nasza chora ma 93 lata. Mieszka sama. Pomaga Jej bratowa i sąsiadka pani Grażyna, która po kilka razy dziennie zagląda do naszej bohaterki (mieszka piętro wyżej). Szykuje posiłki, leki, przewija jeśli trzeba, bo chora nie wstaje z łóżka. Robimy toaletę, jest czas żeby pogadać. Raz w tygodniu (czasem zdarza się częściej) przyjeżdża lekarz. 

Mimo podeszłego wieku, pani Józia ma bardzo dobrą pamięć. Pamięta nas wszystkich, jeśli nie po imieniu, to po jakimś szczególe, który każdą z nas wyróżnia. A to mały samochodzik, ta z gitarą, ta co uczy w szkole, ta co pracuje w szpitalu. Niektóre z tych określeń weszły już do obiegu np. „Księdzowa” to nasza pielęgniarka Basia, która na Mszy Św. siedziała obok księdza. Doktor Marysia- „Szczawik”, ja jestem „Kudłaczem lub Szczeniaczkiem”. Oczywiście nikt się nie obraża.
Pani Józia bardzo lubi towarzystwo, więc czasem udaje nam się wpaść mniejszą lub większą grupą czy to w Wigilię, czy w niedzielę żeby pośpiewać. Ulubionym hitem jest „Gdybym miał gitarę”.
W tradycji hospicyjnej jest obchodzenie imienin, urodzin i innych uroczystości naszych chorych. Korzystając z okazji wybieramy się na imieniny do naszej podopiecznej.


Pani Józia w odświętnym, niebieskim ubranku czeka siedząc wsparta na łóżku. Kiedy zaczynają się wszyscy schodzić, trzeba przynieść krzesła od sąsiada. Małe mieszkanko ledwo nas mieści. Najpierw Msza Św. odprawiana przez księdza Marka, a potem tort z „rakietą”, szampan (oczywiście bezalkoholowy), prezenty, całusy. Solenizantka szczęśliwa. Nie spodziewała się takiego tłumu ludzi i takiej uroczystości. Zapytała kiedy przyjdziemy następnym razem. Odpowiedziałam, śmiejąc się , że teraz na urodziny (wypadają w sierpniu). Krzyknęła: „Tak daleko?!” oczywiście będzie jeszcze nie jedna okazja, a nawet i bez okazji do odwiedzin.


Wasz korespondent hospicyjny
„Kudłacz” Laughing
Monika Wężyk
Ostatnio zmienianypiątek, 20 lipiec 2018 14:08
Więcej w tej kategorii: Najpiękniejsze oczy w hospicjum »

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

Powrót na górę

Na youtube