Menu

Baner Hosp strona2

A+ A A-

Dzieciaki

Dzieciaki

 "...Jeżeli chcesz mnie naśladować, to weź swój krzyż na każdy dzień..."

Wszystko zaplanowane, można powiedzieć w najdrobniejszych szczegółach.

To będzie taki swoisty „dzień dziecka” tzn. 3 wizyty u naszych hospicyjnych dzieci. Wszystkie wizyty poza Radomiem, dopiero wieczorem u seniora- pana Tadeusza.

Wszystko zaplanowane, ale jak to mówią wojskowi: „Człowiek strzela, ale Pan Bóg kule nosi”, u nas można powiedzieć: „Nasze plany i nadzieje coś niweczy raz po raz...”

Doktor Maria dzwoni, że musi pojechać do chorej, która właśnie odchodzi. Skontaktowała się z rodzicami naszych małych podopiecznych telefonicznie. Nic niepokojącego się nie dzieje, więc jeśli zdąży to dojedzie a jeśli nie - umówi się na inny dzień.

Jadę z Marzeną i Anią, która choć akurat ma dzień wolny, zgodziła się zostać naszym kierowcą. Jedziemy jej samochodem.

Drzwi otwiera nam Mama 11-letniego Jasia. Chłopiec w swoim krótkim życiu przeszedł tyle, że aż się serce kraje, gdy się tego słucha. Przeżył duże komplikacje już po pierwszej chemii. Jego życie kilkakrotnie wisiało na włosku.

Jest wesołym chłopcem. Duże mądre, brązowe oczy, włosy zaczynają odrastać po chemioterapii. Nie lubi hałasu (ból głowy), kiedy się porusza, czasami jakby się lekko chybotał. Jest troszkę zawiedziony, że nie ma doktor. Z moich obserwacji wynika, że bardzo polubił naszą lekarkę! Za to Piotruś, jego 6- letni brat, chwali się specjalnym opowiadaniem, które podyktował Mamie, o smoku. Podobno chłopcy bardzo się cieszą na nasz przyjazd. Piotruś nawet sprząta z ławy, żebyśmy mogli się bawić. Ciepło się robi na sercu, że tak jesteśmy potrzebni my, zwykli wolontariusze! W sumie nie robimy nic nadzwyczajnego, ale skoro okazanie trochę zainteresowania, zabawa, śmiech są tak potrzebne, to… Gramy więc w Monopol. Chłopcy objaśniają reguły gry, dowiadujemy się w co iwestować. Fajnie jest słuchać takich mądrości z ust tych Maluchów. Co dobre, szybko się jednak kończy. Żegnamy się z Rodziną, ale gdzie jest Piotruś? Siedzi ze spuszczoną głową i założonymi na piersi rękami. Coś się stało? Po prostu nie chce nas puścić! Kochany Maluch!

Trochę zajmuje nam dotarcie do Wieniawy. Za „gps-a” służy tym razem Duch Święty, doktor Maria (instrukcje przez telefon) i dobrzy ludzie spotkani po drodze. Razem z Marzeną jesteśmy tu pierwszy raz. Od razu „ląduje” na mych rękach nasze kolejne dziecko, Martynka. Urodziła się z poważnym uszkodzeniem mózgu. Nie wiadomo czy widzi, ma dwa aparaty słuchowe, nie ma odruchu ssania. Do tej pory była karmiona przez sondę, teraz ma założoną gastrostomię tj. rurkę do żołądka, przez skórę brzucha. Czuje się przyjazną atmosferę, jednak boję się pytać, żeby czymś nie urazić Mamy. Ostatnio w szkole miałam zajęcia, na których się mówiło o tym, że aborcja ze względów społecznych, zdrowotnych, powinna być dopuszczalna, więc pytam Mamę Martynki, czy mając tak chorą córeczkę, nie chcieli Jej zostawić? Odpowiada ze łzami w oczach, że czekali na dziecko 10 lat, więc jak by mogli teraz Ją zostawić? Mówi, że powoli się dowiadywali o kolejnych chorobach, więc mieli czas, żeby się z tym oswoić, ale i tak ogrom nieszczęścia jest wielki! I tak sobie myślę, że tyle zdrowych dzieci zabija się tylko dlatego, że są nie chciane! Tym większa chwała dla Rodziców naszych dzieci! Zostawiam Mamie książkę o którą prosiła, o umieraniu dzieci. Jesteśmy też świadkami fachowej zmiany opatrunku. Ufam, że jeszcze się zobaczymy!

Stąd już całkiem niedaleko do Rzucowa, gdzie czeka na nas Dominik. Pewnie się zastanawiacie: „Dlaczego Pan Bóg dopuszcza takie cierpienie na niewinne dzieci?” Ja też to pytanie sobie zadawałam. Otóż ks. Pawlukiewicz w audycji radiowej (Radio Plus) wyjaśnia, że nie zawsze jest tu „wina „ Boga. Czasami sami rodzice są winni, czasem lekarz, a czasem? Cierpienie jest wpisane w życie człowieka. Jest to nasza droga do Zbawienia. A my mówimy: „Jacy oni biedni!” A czy nie bardziej biedni są ci rodzice, którzy zabijają własne dzieci? Zresztą Mama Dominika kiedyś powiedziała, że gdyby nie choroba Syna, prawdopodobnie byłoby inaczej, gorzej. Ten dom i ta Rodzina to naprawdę fantastyczny przykład dla nas! Tu w centrum nie stoi telewizor! Tu najważniejszy jest drugi człowiek i Chrystus w ciele małego Dominika. Odbieramy też pisanki, które udekorowała dla nas Wiktoria, Jego siostra.

W innej audycji w Radiu Maryja, ksiądz, który pracuje w szpitalu onkologicznym przy dzieciach, powiedział, że Św. Faustyna zapytała Jezusa o cierpienie dzieci. Pan Jezus się zasmucił i powiedział: „Dzięki takim dzieciom świat jeszcze istnieje!” Okrutne, prawda? Ale czy nie powinno nam dać do myślenia i do działania? Dobrego działania?

Czytam ostatnio Dzienniczek s. Faustyny i wierzę w ogromne Miłosierdzie Boże i wierzę w to, że Jezus jest w każdym z tych domów, jeśli jego domownicy nie zamkną Mu drzwi, bo to ogromne obciążenie żyć na co dzień ze świadomością bliskiej śmierci swojego dziecka! Ale jakie ogromne świadectwo dla nas!

I jeszcze taka myśl z ostatniej chwili. Na jednej z ostatnich wizyt u chorej, córka naszej podopiecznej powiedziała, że podczas rozmów w pracy wszyscy mówią, że nie opiekowaliby się swoimi rodzicami. Po prostu by oddali! Tylko gdzie?!

Wieczór. Doktor Marysia odprowadziła chorą, wspierała zagubioną Rodzinę.

Spotkałyśmy się u pana Tadzia, mojego hospicyjnego Dziadka. Ma coraz większe problemy z chodzeniem. Badanie, opukiwanie, wypisanie recept, ale też wysłuchanie bolączek (zawsze to jakoś lżej), opowieści o tym, co u nas i jak zwykle kolacja, bo od Dziadka nie można wyjść głodnym.

Kolejny dzień hospicyjny za mną.

„Jaki był ten dzień, co darował, co wziął.

Czy mnie wyniósł pod niebo czy zrzucił na dno.

Jaki był ten dzień, czy coś zmienił, czy nie.

Czy był tylko nadzieją na dobre i złe?”

Dziękują Panie Jezu Miłosierny za ten dzień i za te nasze Rodziny. I proszę wspieraj ich na tej trudnej drodze do Zbawienia, bo przecież „ Zbawienie przyszło przez krzyż!”

 

 

Wasz korespondent hospicyjny

Monika Wężyk

Więcej w tej kategorii: « 2 list do Boga Pan Tadeusz »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Konferencje 2017 - Relacje Wideo

  • Wartość życia – hospicjum perinatalne -  prof. dr hab. n. med. Bogdan Chazan
  • Obecność księdza E. Dutkiewicza SAC w życiu wolontariuszy hospicyjnych - dr Anna Byrczek
  • Nauczyciel we współczesnej schola mortis - dr Agnieszka Janiak
  • Uczynki miłosierdzia w perspektywie posługi hospicyjnej - ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski
  • Żałoba jako doświadczenie bólu wszechogarniającego - dr Jolanta Grabowska-Markowska
  • Jak przeżywają żałobę dzieci - dr Joanna Domańska
  • Posłańcy Bożego Miłosierdzia - dr Robert Wiraszka
  • O seniorach w hospicjum - prof. dr hab. n. med. Krzysztof Bielecki
  • Dobra Nowina w formacji duchowej wolontariatu - dr hab. Krzysztof Leśniewski
  • Bezradność i zaradność w opiece nad nieuleczalnie chorym dzieckiem - ks. dr Grzegorz Godawa
  • Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci - dr hab. Józef Binnebesel
  • Otwarcie duchowe na chorego a zawód lekarza – narracje lekarzy - dr Beata Antoszewska