Menu

Baner Hosp strona2

A+ A A-

Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /libraries/vendor/joomla/registry/src/Registry.php on line 737

O nas

O nas

W każdy trzeci wtorek miesiąca wolontariusze spieszą na Wiejską na spotkanie dla posługujących. Zaczynamy o godz.15-j Koronką do Bożego Miłosierdzia. Na początku wspominamy tych, którzy odeszli do Pana od ostatniego spotkania. Tym razem to tylko 2 osoby. Jest to dla nas bardzo ważne, bo bardzo często miedzy nami a chorymi nawiązują się ciepłe relacje, nawet przyjaźnie. Wszyscy wiemy, co się czuje, kiedy taka osoba odchodzi. To taka chwila, by powiedzieć na głos własne myśli.

Omawiamy naszych chorych tzn. tych, których stan się pogorszył lub dzieje się coś, co jest ważne w opiece oraz nowo przyjętych. Jest to bardzo dobry sposób, żeby się do pewnych rzeczy przyzwyczaić, bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czy nie pojedzie się do tego akurat chorego, więc dobrze jest coś o Nim wiedzieć wcześniej. I tak np. jest mowa o naszej chorej z ogromnym nowotworem na policzku. Widziałam na zdjęciu. Możecie mi wierzyć, że ci, którzy tam jadą, są naprawdę dzielni! Odstrasza nie tylko widok, ale i zapach. Następuje wymiana informacji co i jak najlepiej robić oraz jak zniwelować nieprzyjemny zapach i kto kolejnego dnia pojedzie na zmianę opatrunku, a jeździ się codziennie. Szybko mija czas na omówieniu tak ważnych kwestii. Zbieramy się do domu. Jeszcze rozmowy z przyjaciółmi i myślę już o kopytkach, które czekają na mnie w domu. Ale, ale, doktor Iza biega zdenerwowana do magazynku i… niestety zostajemy wezwani na interwencję do pana Waldemara. Nasza lekarka trochę zdenerwowana, bo już drugi dzień nie może sobie nic zaplanować. Jedziemy w cztery osoby.

Teraz nastąpi krótka charakterystyka grupy:

Doktor Izę już znacie. Obok, jako kierowca, tragarz, pielęgniarz-asystent nasz „nadworny komik” – Sławek ( Najbardziej Uśmiechnięty Wolontariusz Roku 2011), pielęgniarka Monika (ostatnio hospicjum obrodziło w Moniki), która pracuje na chirurgii ogólnej w jednym z naszych radomskich szpitali a pomiędzy dyżurami, posługuje u nas jako wolontariusz. No i ja, też Monika. Mnie też już znacie i mam nadzieje, że od tej dobrej strony J.

Pan Waldemar cierpi. Nie ma z Nim kontaktu, choć reaguje na to co się mówi. Jęczy. Służba medyczna myśli intensywnie nad lekami. Całe zdenerwowanie doktor gdzieś znika a pojawia się na twarzy troska o chorego. Kroplówki idą, a Ona zamiast iść do drugiego pokoju na herbatę, siedzi i obserwuje, czy podane leki przynoszą ulgę. Kiedy jęki ustają, na stanowisku pozostaje pielęgniarka Monika. I tak schodzi 2 godz. Pomagamy jeszcze przed wyjściem ułożyć chorego i na tym dziś już koniec. Sławek rozwozi nas do domów. Wszyscy jesteśmy zmęczeni (Monika po nocnym dyżurze w szpitalu).

Trochę późno, ale kopytka czekają. Zdążyłam wejść do domu z naszym „tragarzem” Sławkiem. Dzwoni telefon. Doktor Iza prosi o szybki powrót do bazy, bo jest nowa interwencja, tym razem chora w Cerekwi ma napady drgawek. Kopytka nie zając, nie uciekną. Biorę jabłko i biegniemy do karetki. To jak serialowy „Ostry dyżur”, tyle, że na żywo. Niestety, doktor jeszcze nie odpocznie. Zabieramy z bazy Zosię i tak pędzimy na sygnale do wzywających.

Pani Basia jest pod naszą opieką od niedawna. Na miejscu okazuje się, że prawdopodobnie to nie były drgawki, tylko jakiś przykurcz mięśni. Jednak to chyba dobrze, że tu przyjechaliśmy. Wystarczy spojrzeć na twarz chorej. To jeden Pan Bóg wie, ale pani Basia może z nami długo już nie pobyć.

Następuje jak zwykle skrupulatne badanie i osłuchiwanie. Będzie założony cewnik, aby chora nie musiała chodzić do łazienki, bo nie ma na to siły. Kroplówka przywiązana gumką do żyrandola, to normalny widok w domach naszych chorych. Idzie z niej lek, inne podane są doustnie. Asystujemy razem z Zosią przy założeniu cewnika. Dzięki Bogu wszystko się udaje. Jeszcze tylko materac przeciwodleżynowy i chora zostaje położona do łóżka. Nie na długo jednak. Z moich obserwacji wynika, że chorzy w tych ostatnich dniach, mimo braku sił, chcą gdzieś iść. Tak jest też w przypadku pani Basi. Co chwila prosi żeby Ją posadzić. To będzie ciężka noc. Na szczęście jest obok cała Rodzina, więc jakoś będą się zmieniać.

Staramy się razem z Zosią jak najwięcej pomóc, by na ile się tylko da odciążyć doktor (Sławek rozmawia z mężczyznami w kuchni). Jak się potem okazało, miałyśmy z Zosią te same myśli, tzn. zastanawiałyśmy się kiedy ostatni raz byłyśmy razem na wizycie. To było
3 lata temu, u Jej chorej Mamy. To zabawne, że obydwu nam przyszło to na myśl.

Nasza lekarka przed odjazdem bierze na stronę najstarszą córkę chorej na rozmowę. Prawdopodobnie chce przygotować Rodzinę do tego, co nieuchronnie nastąpi.

W drodze powrotnej dzięki naszemu Sławkowi, nie opuszcza nas dobry humor. Może się zdziwicie, ale jest i tak ciężko a co by było, gdybyśmy jeszcze i my zaczęli płakać? Dzięki Ci Panie za Sławka!

Kiedy wchodzę do domu jest godzina 00.00. Kopytka zostają w lodówce, szybka toaleta, kanapki na jutro do pracy i jeszcze tylko budzik, który ma mnie jutro obudzić
o 5 rano… Dobranoc.

Następnego dnia w pracy cały czas myślę o tym dziwnym, minionym dniu
i o spotkanych ludziach. Sms od doktor: „dobrze się wczoraj spisałaś” sprawia, że mimo pochmurnego i śpiącego dnia się uśmiecham. To był dobry dzień.

„Musisz żyć dla innych jeśli chcesz żyć z pożytkiem dla siebie”
Seneka Młodszy

PS. Pani Basia odeszła w czwartek rano do Domu Ojca.

Szepnijcie w wolnej chwili Zdrowaśkę za tych, którzy posługują i za tych, w których domach jesteśmy!

Prosto z „ostrego dyżuru”
Wasz korespondent hospicyjny
Monika Wężyk

Więcej w tej kategorii: « Mój czas wolny Pan Zbyszek »

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

Powrót na górę

Na youtube