Menu

Baner Hosp strona2

A+ A A-

Św. Weronika Wyróżniony

Św. Weronika

         Dawno, dawno temu, daleko stąd, żyła sobie kobieta imieniem Weronika.

       Początek jak z bajki, prawda, ale to nie bajka. Przenieśmy się 2000 lat wstecz. Wszyscy znacie tę kobietę. Ja Ją sobie wyobrażam jako niską, szczupłą  i piękną, młodą dziewczynę. Ciemne włosy i oczy. Jest czuła na krzywdę drugiego człowieka, jak to się mówi, ma dobre serce. Nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród grona znajomych. Spokojna, tak, jak inne kobiety wówczas w Jerozolimie, zajmuje się gospodarstwem domowym. Nie wiemy kiedy i jak dowiedziała się o Chrystusie. W Piśmie Św. jest tylko krótka wzmianka o Jej wyczynie. Tak, wyczynie, bo wyobraźcie sobie szalejący tłum, który żąda śmierci i żołnierzy, którzy próbują ten tłum powstrzymać, aby Ten, Który jest tak znienawidzony, mógł nieść swój krzyż dalej. Tłok, zamęt, hałas i Ona, dziewczyna, która podchodzi do Jezusa i wyciera Jego twarz zlaną krwią i potem. Na pewno musiała odczuwać lęk. Zwyciężyło jednak Jej dobre serce! I choć nie jestem feministką to muszę powiedzieć: „Kobiety górą!” Uczniowie uciekli, jeden się zaparł, Szymona musieli przymusić do pomocy a Ona, kobieta?! Za ten miłosierny gest Pan Jezus odwdzięczył się pozostawieniem swojego odbicia na chuście.

        Dlaczego piszę o tej Weronice? Całkiem niedawno poznałam też taką wspaniałą kobietę. Jest również piękna i ma tak samo na imię. Włosy ciemno blond, delikatnie się kręcą. Nie wiem jakiego koloru ma oczy, bo zawsze śpi, ale jak słodko wygląda leżąc na brzuszku! (bardzo to chyba lubi) No oczywiście, nasza bohaterka ma 10 miesięcy, urodziła się  w zamartwicy, po długim i ciężkim porodzie. Przeżyła niewydolność krążenia, oddychania, nerek – była dializowana i dopiero po 3 miesiącach po urodzeniu mogła wrócić do domu ze skierowaniem do Hospicjum Domowego. ( no i niech ktoś mi powie teraz, że miał ciężki start w życiu!).

         Od momentu poznania Weroniki, zastanawiałam się dlaczego Bóg pozwala na takie cierpienie? Zastanawiałam się też, po co ratować takie dzieci? Może jest to okrutne z mojej strony, ale pewnie wielu z Was przychodzi do głowy taka myśl. Z tymi pytaniami zwróciłam się do doktor Marii, lekarza hospicyjnego. Szczerze mówiąc, trochę się bałam reakcji na takie „głupie” pytanie, ale na szczęście jak to doktor powiedziała, był akurat dzień cierpliwości. A oto, co mi odpowiedziała.
Wiele dzieci rodzi się w zamartwicy, wielu nie daje się większych szans na życie, ale dzięki nowoczesnej medycynie, rehabilitacji, wiele udaje się uratować. Czasem wykonuje się cesarskie cięcie, aby zminimalizować skutki porodu. Gdy wiemy, że dziecko w łonie matki jest już poważnie chore, czasem rodzi się siłami natury i wówczas np. umiera. W Polsce powstały już hospicja, które zajmują się rodzicami, którzy spodziewają się chorego dziecka. Ratujemy wszystkich, bez wyjątku! To nie my możemy decydować, które dziecko może żyć! Tak też było z Weroniką.
 Rodzice, natomiast, stoją przed trudnym zadaniem opieki nad takim dzieckiem, ale zadaniem wszystkich (nie tylko hospicjum) jest pomóc im.

        Jak, tak sobie nad tym wszystkim myślałam, to przyszła mi do głowy odpowiedź na moje pytanie i stąd ten wstęp o Św. Weronice. Otóż, Pan Jezus s. Faustynie powiedział, że ten świat już dawno by zginął, gdyby nie „Ofiara chorych dzieci”! Ta mała Weronika, tak samo jak jej imienniczka, idzie razem tą Drogą Krzyżową z Chrystusem i ociera Mu twarz. Choć zdaniem doktor Marii, nasza podopieczna nie cierpi, ale cierpi cała jej Rodzina, która potrzebuje wsparcia. Św. Weronika po otarciu twarzy Jezusowi zapewne została gdzieś
w tyle, zagłuszona przez tłum. Jedyne, co Jej zostało to chusta. A Rodzice naszej Weroniki? Też zostają w tyle, niezrozumiani przez najbliższych, z ciężarem trosk, rachunków, kolejnych wizyt w szpitalu.


„Jeżeli chcesz mnie naśladować,
to weź swój krzyż na każdy dzień
i choć ze Mną zbawiać świat
kolejny już wiek”



        Kochani Rodzice! Jesteście naprawdę dzielni! Nie można też zapomnieć o starszej siostrze Weroniki, która dzielnie asystuje przy swojej młodszej siostrze!  Nie załamujcie rąk! Kiedyś wszyscy się dowiemy, dlaczego? Teraz idźmy razem z Chrystusem i pomóżmy małej, św. Weronice ocierać Jego twarz!
Zachęcam wszystkich do modlitewnego wsparcia dla Rodziny naszej Weroniki, Martyny i innych, którzy są w podobnej sytuacji!


Wasz korespondent hospicyjny
Monika Wężyk

 

 

 

Więcej w tej kategorii: « Św. Monika Matka Jezusa »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Konferencje 2017 - Relacje Wideo

  • Wartość życia – hospicjum perinatalne -  prof. dr hab. n. med. Bogdan Chazan
  • Obecność księdza E. Dutkiewicza SAC w życiu wolontariuszy hospicyjnych - dr Anna Byrczek
  • Nauczyciel we współczesnej schola mortis - dr Agnieszka Janiak
  • Uczynki miłosierdzia w perspektywie posługi hospicyjnej - ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski
  • Żałoba jako doświadczenie bólu wszechogarniającego - dr Jolanta Grabowska-Markowska
  • Jak przeżywają żałobę dzieci - dr Joanna Domańska
  • Posłańcy Bożego Miłosierdzia - dr Robert Wiraszka
  • O seniorach w hospicjum - prof. dr hab. n. med. Krzysztof Bielecki
  • Dobra Nowina w formacji duchowej wolontariatu - dr hab. Krzysztof Leśniewski
  • Bezradność i zaradność w opiece nad nieuleczalnie chorym dzieckiem - ks. dr Grzegorz Godawa
  • Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci - dr hab. Józef Binnebesel
  • Otwarcie duchowe na chorego a zawód lekarza – narracje lekarzy - dr Beata Antoszewska