Hospicjum Radom
  • START
  • Historia
  • Dom Hospicyjny
  • Zdjęcia
  • Wideo
  • Blog Moniki
  • Kontakt
  • SPRAWOZDANIA
  • Informacje dla zgłaszającego

Sympatyczna brunetka szuka pomocnika. Cała historia.

Kiedy dowiedziałam się, że niedaleko mojej pracy jest chora, postanowiłam, że włączę się w posługę. Po niedługim czasie doktor Maria pyta, czy zajęłabym się robieniem tam grafiku. Po krótkim namyśle się zgodziłem i później tego wielokrotnie żałowałam, ale po kolei.

Pani Grażyna mieszkała sama. Kiedy trafiliśmy do tego domu, stan chorej był ciężki. Opiekowała się nią sąsiadka, która poprosiła o pomoc hospicjum. Nasze posługi miały być codziennie wieczorem a w weekendy 2 razy dziennie. Później nawet 3 razy dziennie. Niestety po kilkumiesięcznej, codziennej pomocy pani sąsiadka się wypaliła, musiała zająć się swoim zdrowiem i wolontariusze przejęli opiekę nad chorą. Było ciężko. Pamiętam, że była wtedy moja mama u mnie, bo jej stan zdrowia wymagał większej opieki. Kładłam mamę spać, a sama na rowerze jechałam do chorej. W czasie wakacji mieliśmy mały deficyt posługujących, bo to czas urlopów, ale daliśmy radę! A prócz pani Grażyny mamy zawsze ponad 20 chorych! Najtrudniejsze miało jednak dopiero nastąpić. Stan chorej się pogorszył. Pojawiły się bezdechy. Możecie sobie wyobrazić taką scenę, jest już ciemno, otwieram drzwi kluczem i mówię dobry wieczór! Cisza.

Z sercem na ramieniu zapalam światło, podchodzę i patrzę, czy chora żyje? Klatka piersiowa się porusza. Ów! Żyje. Bałam się tych ciemności tam. Bałam się masek, które wisiały na ścianach i obrazu mężczyzny ze strasznymi oczami. Jak to dobrze, że chodzimy po dwie osoby. Z czasem się zaczęliśmy śmiać, że z tych dwóch osób jedna jest mądra a druga silna. Silna, bo kręgosłupy bolały jak się panią trzymało podczas robienia toalety na łóżku. I chyba wolałam być tą silniejszą, bo mimo moich 20 lat posługi, trudno było z toaletą przy takich ranach. Często pytałam się w myślach: „Co ja tu robię? Przecież ja nawet nie mogę patrzeć na to, a co dopiero myć i opatrywać !”
Nasze ludzkie zasoby zaczęły się wyczerpywać.

Ludzie są tylko ludźmi. Wolontariusze też tylko ludźmi. Zaczęłam tracić nadzieję, że podołamy! Postanowiłam wezwać posiłki. Zgłosili się nowi posługujący, którzy dołączyli do tych ” starych” . I tak np. w każdy wtorek chodziłam z Edytą, która przyjeżdżała z za Radomia. Zawsze uśmiechnięta, podtrzymywała mnie na duchu dobrym słowem. To dzięki niej zaczęłam zachęcać wolontariuszy pisząc ” Wysoka brunetka o miłej aparycji szuka na wieczór pomocnika do chorej. Okazja może się już nie powtórzyć ” Dziękuję Edyto, że byłaś ze mną! Dodałaś mi chęci do działania! Nawet dołączyli do zespołu panowie. Cały czas mam przed oczami Grześka, który odwracał głowę, bo nie mógł wytrzymać zapachu i Anię, która umyła chorej głowę dzisiaj, bo jak powiedziała: Jutro będziesz miała mniej ♥️ i Kasię, która przyszła na dyżur, choć sama źle się czuła. Macie wielkie serducha! Z wami było łatwiej!

Były też chwile, dla których warto było się trudzić. Takie małe stokrotki, kiedy to chora się uśmiechała np. nagle pani Grażyna mówi słabym głosem: Wiecie co? Zjadłabym kotlecika, bo już wieki nie jadłam. Stoimy osłupiali a pani dodaje. Ale nie sama tylko z wami. Zaczęłam żartować, że o tej porze staram się nie jeść ( była godz. po 19) ale nie zawsze mi to wychodzi. Ha, ha, ha- pani na to. Kiedy chora nie chciała wziąć np. leków, mówiłam: Nie dobry pacjent, nie dostanie buziaka na pożegnanie! I wtedy najczęściej się udawało. I dalej: Czy mam dać buziaka? Dać- padała cicha odpowiedź. A gdy całowałam chorą w skroń, z lekkim uśmiechem mówiła: Dziękuję kochana.

Ciężko było nam wychodzić bo jak tu zostawić samą chorą w tak ciężkim stanie. Polecaliśmy panią aniołom i Matce Bożej i z ciężkim sercem gasiliśmy światło, zamykając drzwi. Mówi się, że to chory wybiera przy kim chce odejść. I chyba wszyscy się zastanawialiśmy nad tym, jak to będzie i kto będzie wybrańcem?
Jak zwykle byłyśmy we wtorek z Edytą. Dołączyła do nas doktor z zespołem. Pani była już nie przytomna. Zrobiłyśmy toaletę bardzo delikatnie, cały czas mówiąc do chorej. Była też modlitwa. Na koniec jak zwykle buziaczek i wiedziałam ,że to ostatni. Pani żyła jeszcze dobę. Odeszła we śnie, sama. Cóż powiedzieć na koniec? Mam nadzieję, że się spotkamy w lepszym świecie!

Dziękuję wszystkim wolontariuszom. W dobrych zawodach wystąpiłam, bieg ukończyłam, wiary ustrzegłam.


Wasz korespondent hospicyjny Monika Wężyk

P. S. Pani Grażyna była pod opieką Hospicjum od grudnia 2024- listopada 2025. Przez dom przewinęło się ponad 30 wolontariuszy

Koncert Noworoczny

Related Posts

cup 829527_640

Blog Moniki

Doktor Albert

maria_z_aniolami

Blog Moniki

Adaś

rozne_2880x1800_013_kobieta__klaun__prezenty__balony

Blog Moniki

Jajecznica z trzech jajek

Polub nas na facebooku

marzec 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
« lut    

Ostatnie wpisy

  • Sympatyczna brunetka szuka pomocnika. Cała historia.
  • Koncert Noworoczny
  • Przesłanie duszpasterza hospicjum na Boże Narodzenie 2025
  • XV Konferencja Wolontariatu Hospicyjnego już za nami
  • XV Ogólnopolska konferencja Wolotariatu Hospicyjnego

Archiwa

  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • lipiec 2021
  • wrzesień 2020
  • sierpień 2020
  • kwiecień 2020
  • luty 2020
  • wrzesień 2019
  • grudzień 2018
  • listopad 2018
  • luty 2018
  • grudzień 2017
  • październik 2017
  • czerwiec 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • marzec 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • grudzień 2012
  • sierpień 2012
  • kwiecień 2012
  • marzec 2012
  • styczeń 2012
  • grudzień 2011
  • luty 2011
  • grudzień 2010
  • czerwiec 2010
  • maj 2010
Hospicjum Radom

Kontakt

Telefon

48 366 81 44


Adres

ul. Wiejska 2
26-600 Radom

Polub nas na facebooku